wanad blog

    Twój nowy blog

    moge się zalogowac na blogpl…a ja mam juz nowy blog
    I mimo mojego sentymentu do tej jesieni i melancholijnej natury pzreniosę się tam:


    http://vvanad.blogspot.com/

    .

    2 komentarzy

    Ja wogóle źle znoszę zmiany, z wiekiem gorzej. To wrażenie rozpadu ma zapewne związek z tym, że w okolicy nikbna stare, zaprzyjaxnione sklepiki, ich własciciele nie wyrabiaja finansowo. Szkoda…Odczuwam, boleśnie brak zakorzenienia w życiu…

    zachorowałam

    Brak komentarzy

    na:

    serce

    piekne cacuszko, prawda?
    To już wiem, co chce pod choinkę:))))

    fatalnie

    1 komentarz

    Sypie mi sie piach przez ręce
    BArdzo mi źle.
    Nie daje sobie rady ani z pracą- mam wstret do czegolkolwiek, po prostu rzygam …ani z niczzym
    Brakuje mi K, jego dotyku, głosu, spojrzenia.
    Jerstem na niego wściekła , czuję sie porzucona.

    Mam wrażenie, ze wszysko sie rozpada i marnieje w oczach—————-

    Gdyby nie Młoda szukałabym bezbolesnego sposobu na zatarcie po sobie śladów, zniknięcie z powierzchni

    A tak po prostu TRWAM, choć nie jestem tv, wkopałam sie w okopy i nie dam się wyciągnąć.
    Nastepny dzień odbębniony, 
                                              jeden mniej do przeżycia

    .

    Brak komentarzy

    mam siebie na dzisiaj dosyć.

    .

    Brak komentarzy

     the bright side of life:

    Uśmiecham sie  gdy przejeżdża obok mnie autobus linii 132, ale tylko gdy jedzie w kierunku „Skarbka z Gór” ( bo wtedy ta nazwa jest wyraźnie widoczna na wyswietlaczu|)

    Nawet nie wiem, gdzie ta ulica jest, ale mieszkają tam Hobbici, prawda? Nie wyprowadzajcie mnie z błędu, proszę. To przyjemne fantazjowac o odległej ulicy o tak bajkowej  nazwie i jej zapewne niezwykłych mieszkańcach…

    .

    1 komentarz

    a że ktos mi dziś przypomniał ten zespól, co prawda jescze nie grudzień, ale prawie…


    http://www.youtube.com/watch?v=PNF1a-ZG1uc

    A long December and there’s reason to believe
    Maybe this year will be better than the last
    I can’t remember the last thing that you said as you were leavin’
    Now the days go by so fast

    And it’s one more day up in the canyons
    And it’s one more night in Hollywood
    If you think that I could be forgiven…I wish you would

    The smell of hospitals in winter
    And the feeling that it’s all a lot of oysters, but no pearls
    All at once you look across a crowded room
    To see the way that light attaches to a girl

    And it’s one more day up in the canyons
    And it’s one more night in Hollywood
    If you think you might come to California…I think you should

    Drove up to Hillside Manor sometime after two a.m.
    And talked a little while about the year
    I guess the winter makes you laugh a little slower,
    Makes you talk a little lower about the things you could not show her

    And it’s been a long December and there’s reason to believe
    Maybe this year will be better than the last
    I can’t remember all the times I tried to tell my myself
    To hold on to these moments as they pass

    And it’s one more day up in the canyon
    And it’s one more night in Hollywood
    It’s been so long since I’ve seen the ocean…I guess I should

    (countiing_crows_a_long_december)

    .

    2 komentarzy

    To co , teraz już tylko marchewka, albo świeczka?
    Poprzednio zajęło mi pare lat by kogos sobie zanleżć, więć co, następny seks w roku 2012, tak? (z wiekeim nie jest łatwiej więc pewno zajmnie mi to dłużęj)?

    Są tez dobre strony rozstania – z pewnościa śpię dużo spokojniej, węcej mi sie śni.
    Wczoraj o miejscowości Hel (hell?) gdzie było dwóch facetów, stary, gruby w masywnych okularach imłody, „hippis”. Jeden z nich powiedział ” dobrze, ciesz się, że nie musisz tutaj zostawać”

    Był tez element komediowy: w tej miejscowości był taki parczek, w nim bagienko a na bagienku żyły żaby. Jakiś mieszkaniec postawił tam tabliczkę : „proszę nie hałasować, bo to straszy żaby” Rozkoszne!- skąd to mi sie wzięło?

    .

    1 komentarz

    Miałam sen w którym wołałam Córkę a jakiś mężczyzn trzymałam na dystans wyciągnietej dłoni….

    Czemu trafiam na takich facetów, którzy nie tylko mnie nie wspierają, aale przy których czuje się nie akceptowana, boją się mnie…

    A jeżeli nie czuje się komfortowowo milcząc z kimś, czy nie patrzę się mu w oczy, to widocznie nie jest ten moment.

    Tylko kiedy stwierdzić, ze te monet już nigdy nie nastąpi?
    Tzn kiedy stwierdzić,że to nie ta osoba; facet, przyjaciółka, psychoterapeuta?
    Kiedy odpuścić?

    Oj cos czuję, że ten Siwy to bedzie ten, któremu się ode mnie dostanie. Bo miły, bo ma otwrte nastawienie, bo to jego zawód w końcu…

    Czy już napisałam, że potrzebuję jasno wyznaczonej struktury? no, to powtarzam

    .

    Brak komentarzy

    a wracając do rozmowy z wczoraj, z psychem, to chyba ważne jest, napewno wazne jest bym zapamietała co mi się nie spodobało, zafrapowało.
    Raz, że wolałabym, żeby powiedział mi te 5 min przed końcem, raczej niż zadał pytanie a potem powiedział, e nie ma już czasu na odpowiedź, dwa chciałabym miec na koniec jakieś podsumowanie, trzy chciałabym widzieć jasną strukturę tego co robimy- jestem chaotyczna i potzrebuję ramy by czuć się ok, a i jeszcze, gdy tak milczeliśmy i powiedział potem, że zwykle czuje się skrepowany,a teraz nie, niby mnie to ucieszyło, ale poczułam, że dla mnie to za wcześnie, by z nim być, jeszcze nie wiem jak i czy chcę….


    • RSS